Hostel Nomadów po raz ostatni (fragment)

 

Zostałem sam w pokoju. Tyle się tu wydarzyło. To tu siedzieliśmy z Chrisem „Mookim”, Mauro i innymi, tu Charles opowiadał o swojej podróży dookoła świata, a znajomi z Łodzi o pluskwach w „hotelu” Archeologa. Tu Dymityr mówił z pamięci wiersze Milewa, a Niediałko ze Stanisławą o swoim zbliżającym się weselu. A teraz pokój był pusty, uśpiony. „Przyjdą nowi goście, będą nowe sytuacje” – mówiłem sobie, ale nie było już powrotu. Byłem starszy o kilka lat, w czasie których wiele rzeczy się wydarzyło, dobrych i złych. Nowe miejsce jest przeźroczyste, te zaś, w które się powraca stają się lustrem. Nie można od siebie do końca uciec. Ale czy chciałem uciec? Nie, chyba była zgoda na to, co jest, choć był również żal. Wziąłem do ręki kronikę hostelu. Zaczynała się w roku 2007. Dziesiątki wesołych bazgrołów, podziękowań. Równe, staranne charaktery pisma i te, które nie dawały się odczytać. Najróżniejsze języki, alfabety – z Chin, Japonii, Południowej Korei. Biła w oczy energia hiszpańskiego. Nawet niemiecki świecił odblaskiem radosnych chwil. Wunderbar! Rozpoznałem rysunek, który zostawili tu znajomi architekci z Łodzi – naszkicowaną piórkiem sylwetkę hostelu. Znalazłem i swój wpis sprzed trzech lat. Mówił o tym, że widok z tarasu w Hostelu Nomadów jest jednym z piękniejszych, które darowało mi życie. Tak było. Tak jest. Jeden z egzemplarzy przyszłej książki zostawię kiedyś tutaj. Jeśli trafi tu jakiś polski gość, też znajdzie się w tej opowieści, chociaż pewnie nigdy się nie zobaczymy.

Z tym postanowieniem zamknąłem kronikę i zgasiłem światło. Zapadła ciemność.

(Hostel Nomadów, Wydawnictwo Iskry, Warszawa 2017, s. 296-297)

Artur Nowaczewski

Artur Nowaczewski

Urodzony 10 października 1978 roku w Gdańsku.

Absolwent III LO „Topolówki”, w 2003 roku ukończył filologię polską na UG, a w 2008 roku obronił pod kierunkiem prof. dr. hab. Zbigniewa Majchrowskiego pracę doktorską pt. Figura ulicy w literaturze polskiej po 1918 roku. Pracownik Zakładu Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej w Instytucie Filologii Polskiej na UG.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Pozostałe wpisy

Nasza emocjonalna Syberia

Pisarstwo Barbary Piórkowskiej rozwija się powoli, ale konsekwentnie. Poezja i proza pozostają w nim wobec siebie komplementarne, wzajemnie się uzupełniają, czerpią z siebie soki,

Czytaj więcej >>

Dziadek, Bałtyk, Wieczno

         Morze? Długo jedynie dystans, niechęć, obawa. Wszystko z powodu ekologicznej katastrofy. Z dzieciństwa zapamiętałem najbardziej obraz zwałów czarnych, śmierdzących glonów, wymieszanych z wyrzucanymi

Czytaj więcej >>

Poligon

„Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic” (Sztywny Pal Azji, Wieża radości, wieża samotności)

Czytaj więcej >>

Literacki mit Gdańska po 1945 roku

 Czy istnieje literacki mit Gdańska? Wyobrażenie miasta, które narzuca się tak silnie, że kształtuje wyobraźnię jego mieszkańców? Czy w konfrontacji z gdańską przestrzenią doświadczamy „mitycznej przemocy”?

Czytaj więcej >>

malutkość i Morze

znaczy piszesz o czym? o Jakubie Paganelu. o kim? O profesorze Paganelu z Dzieci Kapitana Granta – znajduję go we mgle na mostku w postaci konika polnego. konika?

Czytaj więcej >>
Aot. Artur Nowaczewski mapa

Mapa

Zapodziała się na kilka lat, a teraz się odnalazła. Mapa Polski, na której od dzieciństwa (tj. od roku 1986) zaznaczam miejsca, w których byłem. I tak to się zawsze odbywało – chciałem

Czytaj więcej >>

Moskwa (2016)/ Rosja

Jadąc autobusem do Moskwy można było poczuć przedsmak wielkich przestrzeni. Im dalej na wschód, tym mniej ludzi. Już Łotwa wydawała się wyludniona.

Czytaj więcej >>

Krokowa (2019)/ Kaszuby

  Pociąg do Krokowej jeździł jeszcze zanim poprowadzono linię na Mierzeję Helską. Mijał po drodze wieś Gdynia, skręcał z Redy w kierunku Pucka i Swarzewa, kilkanaście

Czytaj więcej >>

Co wypada

deszcz, ten się wypada do ostatniej kropli. gdzie byłem, no,  nad ulicą puszczaliśmy zapałki z prądem. tak wypadło. trzeba przecież skorzystać że z deszczu na chodniku powstają

Czytaj więcej >>

Noc Mleczna

rosłem i rosłem. a śladem moich spojrzeń i miniętych ulic coś rosło we mnie. słońce świeciło, padały deszcze, chciałem pomieścić w pamięci każdy listek, każdy liszaj

Czytaj więcej >>