Nasza emocjonalna Syberia

Pisarstwo Barbary Piórkowskiej rozwija się powoli, ale konsekwentnie. Poezja i proza pozostają w nim wobec siebie komplementarne, wzajemnie się uzupełniają, czerpią z siebie soki, karmią wyobraźnią i frazą. Jego miarą są też jego imperatywy – wyrażenie własnych zmagań tożsamościowych, przełamanie emocjonalnego chłodu, oddanie ważności i znaczenia ludzkim losom, rodzinnym historiom. Długo ta twórczość pozostawała dla mnie słabo czytelna, co brało się – trzeba to otwarcie przyznać – z mojej mniejszej wrażliwości na kobiecy sposób odczuwania i poszukiwania własnego wyrazu. Zrozumienie przyszło późno i wraz z tomikiem Syberia.

Urodzona w 1974 roku poetka znana jest przede wszystkim ze swojej powieści Szklanka na pająki, gdzie w oryginalny sposób literacko przepracowała swoje gdańskie dzieciństwo, ale także ukazała świat wewnętrzny młodej dziewczyny, starającej się odnaleźć swoje „ja”. Literaturoznawcy oczywiście mogą użyć dla tej twórczości feministycznych lub postpamięciowych wytrychów i wiele się nie pomylą, ale każdy z tych elementów w realizacji Piórkowskiej uzyskuje osobisty rys. Jeśli feminizm – to nie jako ideologia, walcząca, opanowana przez żywioł publicystyczny, która szuka w literaturze jedynie ilustracji dla swoich tez, ale upominanie się o kobiecy ogląd rzeczywistości, o miejsce na kobiecą wrażliwość, także w przestrzeni publicznej. (stąd – konkretne tło – Gdańsk w jej powieści, a także eseistyczne próby zawarte w książce Utkanki). Jeśli postpamięć to przede wszystkim w lirycznym wydaniu, czułość na jej psychologiczne aspekty, więź z przodkami, którzy żyją w nas, także w sferze emocjonalności.

Czym jest tytułowa Syberia? Jest to kraina dosłowna, budowana z obrazów zaczerpniętych ze wspomnień starszych ludzi bądź z literatury łagrowej, ale także emocjonalna – ślad po Syberii, odbijający się jeszcze w drugim, trzecim pokoleniu. Syberia właśnie w tobie jest jest jest jest (…) Syberia właśnie w tobie leży – śpiewał w latach osiemdziesiątych Grzegorz Ciechowski. Zrozumienie tego wewnętrznego, niezbadanego wcześniej obszaru, samoakceptacja, pogodzenie – to niewątpliwie cel przyświecający tym wierszom, mającym (także) znaczenie terapeutyczne. Jest to zarazem tomik bardzo spójny warsztatowo, składający się z dwudziestu jednakowo zbudowanych stroficznie utworów, tworzących powiązany wieloma nićmi cykl. Służą one do naszkicowania emocjonalnej mapy, którą zasiedlają kobiety, mężczyźni, dzieci i zwierzęta.

Jaka jest historia oglądana kobiecymi oczami? Przede wszystkim prywatna, intymna.

Przeżycia wojenne – odbijają się później w codziennych rytuałach, czy mechanicznych gestach. Oczywiście znajdziemy u Piórkowskiej słownictwo militarne, przynależne do świata mężczyzn, tutaj jednak zmieniony jest jego kontekst: Dożynki tylko miały i rozgniatanie w moździerzach/ miesięczne krwawienia i coroczne gwałty (…) Dożynki nie są tutaj sielskie, bo zawarte w nich jest dożynanie, moździerz kuchenny odsyła do moździerza-broni, miesięczne krwawienia – do cierpień wojennych i tylko gwałt jest gwałtem, od początku oskarża i przeraża swoją cyklicznością. To nie jest jednak tak, że przedmiotem krytyki staje się dla Piórkowskiej kultura patriarchalna. Oczywiście odpowiada ona za gorszy społeczny status kobiet, niemożności ekspresji własnych uczuć, myśli – także na poziomie literackim. Ale bardziej niż boje z nią, poetkę interesuje samopoznanie. Dlatego dla Piórkowskiej najważniejsze pozostają wartości pozytywne wzięte z kręgu kultury chrześcijańskiej – miłość, przyjaźń, dobroć, wrażliwość. Na nich jedynie można zbudować świat harmonijny, który pozwoli dotknąć szczęścia.

Mężczyźni w tych wierszach bywają tak jak kobiety częściej ofiarami – niż agresorami: Bolesław przysłał list a prosił o cud okularów/ i coś ciepłego, do ubrania, koc lub płaszcz. Kobieta zaś nie traci instynktu macierzyńskiego: Chłopczyku, byłeś tu. W gołębim ciepłym/ brzuchu. Bez przyjemności cię utraciłam jesienią/ kiedy wszystko zamiera a mężczyźni odchodzą/ i zaszywają się w inne ciepłe nory, pod spód. Posiadanie dziecka jest spełnieniem (zarówno dla kobiety jak i mężczyzny): Myślę, że jeśli nawet tylko dwa dni żyło/ w naszych ciałach dziecko jeśli ledwie się/ zaznaczyło żyłką złota w życiorysie z lnu –/i tak zmienia to wiele. Czuć tu jednak tęsknoty, których nie mają choćby bohaterowie Bursy.

Przykuwają uwagę figury, motywy romantyczne – na przykład obdarzone artystycznym talentem dziecko, które staje się niejednokrotnie podmiotem wierszy Piórkowskiej. To dalekie echa Orcia, bohatera Nieboskiej… Krasińskiego. Ważny jest też dla gdańskiej poetki Anhelli i zawarte tam obrazy syberyjskiego piekła. Z kręgu poetów jej rówieśnych albo niewiele starszych widać ślady lektury Honeta i Tkaczyszyna-Dyckiego. Honet przecież jako pierwszy – w tej generacji – tak chętnie sięgał po akcesoria postpamięci; Dycki zaś oddawał stany emocjonalnego rozedrgania i napięcia.

Uporczywe powroty obrazów Syberii, czy po prostu zimy, związanych z nią lęków i fantazmatów oraz włączenie ich, wpisanie we własne życie, pozwalają także w zawoalowany sposób opowiedzieć historię własnej miłości, pożegnać ją, a jednocześnie oczyścić się – przygotować na nowy początek. Ten tomik okazuje się w wygłosie – wielkim hymnem na cześć miłości wszelakiej – rodzicielskiej, miłości do stworzenia, czy wreszcie – erotycznej. Dotyk, wyrażenie miłości stoi wyżej niż słowo, także to z modlitwy.

Najważniejsze jednak, że są to teksty mądre – egzystencjonalnie przepracowane. czerpiące zarówno z doświadczenia, jak i wyobraźni. „Pudełko zwane wyobraźnią” Herberta przybiera u autorki Syberii kształt „pudełka z otwartym wiekiem”. To pojemna formuła – bo mieści w sobie i wiek wielkiej (lecz także) osobistej historii i pozostaje nadal otwarte – jak rana.

(2017)

 

Artur Nowaczewski

Artur Nowaczewski

Urodzony 10 października 1978 roku w Gdańsku.

Absolwent III LO „Topolówki”, w 2003 roku ukończył filologię polską na UG, a w 2008 roku obronił pod kierunkiem prof. dr. hab. Zbigniewa Majchrowskiego pracę doktorską pt. Figura ulicy w literaturze polskiej po 1918 roku. Pracownik Zakładu Teorii Literatury i Krytyki Artystycznej w Instytucie Filologii Polskiej na UG.

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn

Pozostałe wpisy

Tryptyk himalajski

Hillary ojciec chwytał się wielu zajęć, ale odkąd zgłosił się do wojska (rana pod Gallipoli, przestrzelony nos) otrzymał stopień sierżanta i ciężką rękę. bicie

Czytaj więcej >>
Aot. Artur Nowaczewski mapa

Mapa

Zapodziała się na kilka lat, a teraz się odnalazła. Mapa Polski, na której od dzieciństwa (tj. od roku 1986) zaznaczam miejsca, w których byłem. I tak to się zawsze odbywało – chciałem

Czytaj więcej >>

Literacki mit Gdańska po 1945 roku

 Czy istnieje literacki mit Gdańska? Wyobrażenie miasta, które narzuca się tak silnie, że kształtuje wyobraźnię jego mieszkańców? Czy w konfrontacji z gdańską przestrzenią doświadczamy „mitycznej przemocy”?

Czytaj więcej >>

Płynny Monolit

stojąc na mostku wpatruję się w płynny monolit wszystko jeden szum nas pochłonie myślę: kroplo, mogłaś spaść wtedy z deszczem. może wtedy poznałbym

Czytaj więcej >>

Karkonosze (2019)/Sudety

Wyjrzałem za okno i już wiedziałem, że będzie dobrze. Na ciemnym jeszcze niebie widać było gwiazdy. Ani jednej chmury. Na gałęziach kosodrzewin osiadł pierwszy w tym

Czytaj więcej >>

***

aż strach pomyśleć, co trzyma pan od biologii na zapleczu. w tej klasie nie ma ani jednej żywej żaby, wszystkie są martwe, w słoikach można obejrzeć

Czytaj więcej >>

Poligon

„Mieszkam w wysokiej wieży, ona mnie obroni Nie walczę już z nikim, nie walczę już o nic” (Sztywny Pal Azji, Wieża radości, wieża samotności)

Czytaj więcej >>

Noc Mleczna

rosłem i rosłem. a śladem moich spojrzeń i miniętych ulic coś rosło we mnie. słońce świeciło, padały deszcze, chciałem pomieścić w pamięci każdy listek, każdy liszaj

Czytaj więcej >>

Być flâneurem w Gdańsku

Po II wojnie światowej Gdańsk znalazł się w granicach Polski, ale jedynie kilka procent przedwojennych mieszkańców pozostało w mieście. Niemców wysiedlono, gdańska polonia została

Czytaj więcej >>